Dzisiaj postanowiłam napisać dla Was recenzję kredek Koh-i-Noor Progresso Aquarell, jednak nie będzie to zwykła recenzja tak jak zawsze. Postanowiłam ją przeprowadzić razem z moją siostrą Moshi Art, która ma 12 lat i od około roku prowadzi bloga: Akacja & Moshi Przepraszam Was z góry, za to, że zdjęcia nie są obrobione.
Opakowanie
Avie: Podoba mi się papuga i to, że opakowanie jest metalowe, a nie papierowe.
Moshi: Jak dla mnie opakowania metalowe, niż papierowe, co jest dużą zaletą tych kredek. Na opakowaniu jest piękna papuga. Szczerze to nie spotkałam się nigdy z ładniejszym opakowaniem od Koh-i-Noora.
Kredki
Avie: Ładnie się nimi koloruje, kredki Progresso są to same rysiki, co jest zaletą, ale wadą tych wkładów jest to, że po sturlaniu się lub mocnym przyciśnięciu łamią się na pół. Kolejna ich wada jest taka, że widać tylko po rysiku i na dole, na końcówce bo środek jest srebrny, w tym przypadku ładniej jak dla mnie prezentują się oryginalne kredki Progresso. Bardzo ładnie się rozmywają, lecz radzę robić to pędzelkiem lub wycisnąć z wacika wodę i delikatnie rozmyć, bo gdy mocno rozmyjemy wacikiem to kolor przechodzi na wacik a na pracy znika. Następna wada kredek Koh-i-Noor Progresso Aquarell 24 - brak kredki kremowej. Co prawda jest kolor podobny do kremowego (8780/29), lecz nie jest to kremowy! Tym razem zaleta - jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim pismem na kredkach. Gdy się przyjrzę widzę "kwadratowe" pismo jak w Minecraft'cie. Wada - to już nie wina kredek, ale tych kredek firma Koh-i-Noor nie ułożyła kolorystycznie, co nie wszystkim może się podobać, np. czarny nie jest ostatni, a siódmy od końca. Ostatni jest czerwony, dwunasty od końca jest czerwony, dwunasty od końca jest granatowy, a inne odcienie niebieskiego to szesnasty, siedemnasty i osiemnasty od końca.
Moshi: Kredki Progresso Aquarell w przeciwieństwie do zwykłych Progresso "owinięte" są w szarą, a nie kolorową folię. Mają ładne, żywe kolory. Chyba jedynym minusem jeśli chodzi o kolory jest brak kremowej kredki, jednak kredki mają kod kreskowy, co oznacza, że są dostępne na sztuki. A czy jeśli jet to Progresso to często się łamią? W tym zestawie nie zdarzył mi się żaden taki wypadek, ale moja złota Progresso w pierwszym tygodniu użytkowania była złamana 2 razy. Pamiętajmy, że są to grafity, a nie zwykłe kredki, czyli w 'obudowie' z drewna jak Mondeluz czy Polycolor. Grafit wydaje mi się jeszcze grubszy niż w Bambino.
Moshi: Kredki Progresso Aquarell w przeciwieństwie do zwykłych Progresso "owinięte" są w szarą, a nie kolorową folię. Mają ładne, żywe kolory. Chyba jedynym minusem jeśli chodzi o kolory jest brak kremowej kredki, jednak kredki mają kod kreskowy, co oznacza, że są dostępne na sztuki. A czy jeśli jet to Progresso to często się łamią? W tym zestawie nie zdarzył mi się żaden taki wypadek, ale moja złota Progresso w pierwszym tygodniu użytkowania była złamana 2 razy. Pamiętajmy, że są to grafity, a nie zwykłe kredki, czyli w 'obudowie' z drewna jak Mondeluz czy Polycolor. Grafit wydaje mi się jeszcze grubszy niż w Bambino.
Cena
Największym zestawem tych kredek jest 48. Patrząc na ceny tych kredek na Allegro i porównując z dość podobnymi kredkami Mondeluz w zestawie 24 kolory i metalowym opakowaniu:
- ogólnie w tej chwili są tylko 2 aukcje z tymi kredkami, kosztują średnio 78-79 zł;
- tak samo są 2 aukcje z tymi kredkami, co wskazuje na to, że większość opakowań jet papierowych, cena: 42 zł.
Plusy i minusy
Plusy:
- Mięciutkie kredki.
- Możliwość kupienia na sztuki.
- Metalowe opakowanie.
- Ładne, żywe kolory.
- Kredki są akwarelowe, czyli tak na prawdę możemy nimi 'zrobić więcej'.
- Są to bardzo ciekawe kredki pod względem tego, że są to grafity, kredki bezdrzewne.
Minusy:
- Brak kremowej kredki.
- Cena - nie są bardzo drogie, ale ja kupiłam połowę większy zestaw (48) Mondeluz za 50 złotych (papierowe opakowanie), co jest jednak o wiele korzystniejsze.
Plus/minus (dla niektórych tak jak dla mnie jest to obojętne, ale dla innych jest to ważne):
- Największy dostępny zestaw to 48 kolorów.
OCENA: 8,5-9/10
Pozdrawiam, Avie!